Antifa Polska

Ostatnie teksty

„Patrioci” napadają na Festiwal Sztuki (…

  Dziś około godziny 14:00 w trakcie odbywającego się na skłocie Rozbrat Festiwalu Sztuki DIY wtargnąć próbowała grupa około 30 agresywnych neofaszystów. Impreza będąca z założenia otwartym spotkaniem, w którym uczestniczyli...

29 kwiecień 2011

TEORIA RASIZMU KULTUROWEGO

    Zobacz więcej w dziale:Publicystyka
    I. Teoria i praktyka
    Niewielu jest dziś naukowców, którzy sami siebie określiliby jako rasistów. Z drugiej strony nazwanie kogoś rasistą uważane jest za ciężką obelgę. Bez względu jednak na to, rasizm w świecie akademickim jest dzisiaj tak samo powszechny, i niebezpieczny, jak kilka pokoleń temu. A zatem, z jednej strony istnieje tak wiele przejawów rasizmu, a z drugiej - tak niewielu rasistów.

    Jak wyjaśnić ten paradoks?
    Przede wszystkim należy rozpocząć od wykazania fundamentalnej różnicy między teorią i praktyką rasistowską. Rasizm w sensie najbardziej podstawowym to praktyka, praktyka dyskryminacji odbywająca się na wszelkich poziomach - od prześladowania skierowanego ku poszczególnym jednostkom po opresję kolonialną. Rasizm jako rodzaj praktyki przez kilkaset lat odgrywał niezwykle ważną rolę w procesie formowania się społeczeństw Europy. Ważną w tym sensie, że stanowił kluczowy komponent utrzymujący cały system europejskiego kapitalizmu.
    Praktyki rasistowskie, tak jak wszelkie inne praktyki, są definiowane, racjonalizowane i usprawiedliwiane w oparciu o konkretne teorie, systemy przekonań na temat natury rzeczywistości i odpowiedniego stosunku do opisywanego w tych ramach świata. (Pojęcie "teoria" jest w tym kontekście bardziej odpowiednie niż "ideologia", ponieważ mamy tu na uwadze system empirycznych przekonań, a nie kulturowo scalany zbiór postaw i idei). Jednak teoria i praktyka nie przekładają się na siebie w sposób prosty i bezpośredni. Dany rodzaj praktyki może się odnosić jednocześnie do kilku różnych "baz teoretycznych". Skoro rasizm jako praktyka, czyli dyskryminacja, to integralna część danego systemu, nie powinno nas dziwić, że wspierany jest on przez serie następujących po sobie, w sensie historycznym, teorii. Każda taka seria jest "kompatybilna" z intelektualnym otoczeniem właściwym danej epoce. Nie powinniśmy być również zaskoczeni tym, że poszczególne teorie tak bardzo różnią się od siebie, że teoria rasistowska z jednej epoki może stanowić częściowe zaprzeczenie teorii rasistowskiej obowiązującej w epoce poprzedniej.
    I tak, upraszczając może nieco problem, dominująca teoria rasistowska z dziewiętnastego wieku bazowała na argumentach biblijnych i była związana z religią; dominująca teoria rasistowska z okresu od około 1850 do około 1950 roku bazowała na argumentach biologicznych i wywodziła się z nauk przyrodniczych; teoria rasistowska dzisiaj to głównie tezy oparte na historii kultury czy też ogólnie - kulturze. Dzisiejszy rasizm to rasizm kulturowy.
    W niniejszym artykule staram się wykazać, do czego odnosi się idea rasizmu kulturowego i w jaki sposób oraz dlaczego zastąpiła ona rasizm biologiczny (przynajmniej w świecie naukowym). Na początek postaram się wyjaśnić paradoks, dlaczego w dzisiejszym świecie akademickim mamy tak dużo rasizmu, a mimo to - tak niewielu rasistów.
    Określając dzisiaj jakiegokolwiek przedstawiciela świata uniwersyteckiego mianem rasisty, oskarżamy go tym samym o przywiązanie do idei naturalnej, biologicznej wyższości przedstawicieli jednej tak zwanej rasy nad przedstawicielami innej tak zwanej rasy, która stanowi jednocześnie usprawiedliwienie, wyjaśnienie i racjonalizację dyskryminacji za pomocą teorii biologicznej, na której się ona opiera. Ale dzisiaj nikt już nie wierzy w tę teorię. Większość naukowców jest przekonana, że typowi przedstawiciele ras, które wcześniej określane były jako niższe, posiadają cechy takie same jak przedstawiciele innych tak zwanych ras, choć nie byli na razie w stanie ich "urzeczywistnić". Nie posiedli jeszcze wiedzy i umiejętności, które są niezbędne do tego, aby można ich było traktować jak przedstawicieli wszystkich innych ras. Nie nauczyli się myśleć racjonalnie, jak osoby dojrzałe umysłowo. Nie nauczyli się zachowywać poprawnie, jak osoby dojrzałe społecznie. Wszystkie problemy związane są z kulturą, a nie z biologią. Wynika stąd oczywiście, że wszelkie istniejące dziś nierówności w pewnym momencie wreszcie zanikną. Na razie jednak dyskryminacja jest całkowicie uzasadniona. Niewątpliwie, idea ta w nowej, "kulturowej" teorii nigdy nie nosi nazwy "dyskryminacja". Chodzi tu raczej o traktowanie poszczególnych osób w sposób nieodpowiedni do ich predyspozycji. Przedstawiciele jednej rasy - przepraszam: grupy etnicznej - przejawiają lepsze predyspozycje od przedstawicieli innej grupy etnicznej, pod względem wyników testów IQ, ACT czy SAT, "motywacji realizacji potrzeb" (need achievement motivation), podatności na kryminalizację itd. Gdy tylko uda im się osiągnąć wyższe rezultaty w tych dziedzinach, zasłużą na większą "nagrodę". Umożliwi im się dostęp do uczelni, tytułów naukowych, posad akademickich i całej reszty. W ten sposób praktyka rasistowska trwa pod nadzorem teorii, która w rzeczywistości obala ideę rasy. Różnice między ludźmi legitymizujące fakt dyskryminacji to różnice pod względem cech nabytych: kultury.
    Można to wyrazić jeszcze inaczej, mówiąc, że rasizm kulturowy zastępuje rasową kategorię "biały" kategorią kulturową - "Europejczyk". Nie ma już rasy wyższej, zamiast tego mamy wyższą kulturę. To "kultura europejska" lub "kultura zachodnia" , "Zachód" (porównaj: Amin, 1989). Liczy się kultura, a nie kolor skóry.

    II. Rasizm religijny
    Idea wyższości kulturowej Europy nie jest nowa. Na początku 19 wieku Europejczycy uważali się za lepszych dlatego, że byli chrześcijanami - Bóg chrześcijan musi oczywiście faworyzować swoich wyznawców, zwłaszcza tych, którzy oddają Mu cześć zgodnie z właściwymi sakramentami. Troszczy się o takie kwestie jak naturalne zdolności, dzięki czemu jego wyznawcom łatwiej jest dojrzewać, rozmnażać się, rozwijać i podbijać świat. Sprawia również, że nawet warunki naturalne, w których żyją chrześcijanie są o wiele bardziej przyjazne niż te otaczające niewiernych: stąd klimat Europy nie jest ani zbyt gorący, ani zbyt chłodny - ani upalny, ani mroźny, tylko "umiarkowany". Krótko, utrzymywano, że narody zamieszkujące Europę, świat chrześcijański, górują - kulturowo, biologicznie, a nawet "ekologicznie" - nad innymi ludami. Przewaga ta miała swoje nadprzyrodzone źródło. Taka była teoria, która w okresie aż do około połowy 19 wieku stanowiła podstawę dla większości praktyk rasistowskich.
    Zwróćmy uwagę na to, że religijna teoria rasizmu przybierała postać argumentacji empirycznej. Przyczyna miała charakter nadprzyrodzony, ale skutki były jak najbardziej "naturalne". Bóg stworzył białego człowieka w miejscu, które Europejczycy uznawali za swoją kulturową ojczyznę - w "Ziemi biblijnej". Ogrody Edenu przez wielu badaczy lokalizowane były gdzieś u źródeł rzeki Tygrys, w posiadających zdrowy, umiarkowany klimat górach Armenii, blisko Góry Arafat, na której wylądował Noe. Niedaleko od tego miejsca znajdował się Kaukaz - jak wiadomo, kolebka rasy kaukaskiej. Jak często akcentowano, kraina ta znajdowała się na tej samej, "umiarkowanej", szerokości geograficznej co Grecja i Rzym (porównaj na przykład Lord, 1869). Nie istniało nic takiego jak wczesna ewolucja kulturalna, ponieważ człowiek zdobył umiejętność uprawy roli, budowania miast i cywilizację już za czasów Genesis. Cała historia przedchrześcijańska dokonała się wśród białych ludzi na niewielkim obszarze na Ziemi leżącym między Rzymem a Mezopotamią. Reszta planety była niezamieszkana. Człowiek rozpoczął migrację z tej ojczyzny w kierunku Azji i Afryki, powoli zaludniając te kontynenty.
    Autor:
    James Blaut

    Przedruk za: http://iskra.rdl.pl/index.php?q=node/471
    Copyright Antifa Polska