Antifa Polska

Ostatnie teksty

„Patrioci” napadają na Festiwal Sztuki (…

  Dziś około godziny 14:00 w trakcie odbywającego się na skłocie Rozbrat Festiwalu Sztuki DIY wtargnąć próbowała grupa około 30 agresywnych neofaszystów. Impreza będąca z założenia otwartym spotkaniem, w którym uczestniczyli...

soccer-v-the-state-cover-we

 

Zapraszamy na XIV edycję antyfaszystowskiego turnieju piłkarskiego „GRAMY W PIŁKĘ NAWET W DESZCZ”.

Turniej odbędzie się w Toruniu w dniu 23 czerwca 2012 r (sobota), Start o godzinie 10.00.

Celem imprezy jest stworzenie przestrzeni do wymiany doświadczeń, integracji i możliwości zawarcia nowych znajomości ludzi związanych z ruchem antyfaszystowskim i wolnościowym.
Dążymy do umacniania postaw antyfaszystowskich w lokalnym środowisku a
także wśród licznych gości z innych miast i różnych środowisk biorących udział w imprezie. Mamy nadzieję że nasz turniej przyczyni się do nawiązania nowych i umocnienia starych kontaktów pomiędzy ośrodkami z różnych miast. Tegoroczna edycja imprezy zbiega się z organizowanymi w Polsce i na Ukrainie mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Nie może ten fakt obejść się bez naszego komentarza. Mistrzostwa Europy są dla nas komercyjnym wydarzeniem zabijającym prawdziwego ducha futbolu. UEFA to potężna firma której głównym celem jest zarabianie pieniędzy. Prawdziwy duch piłki nożnej odnajdywany jest na oddolnych imprezach organizowanych przez pasjonatów. Uważamy ponadto, że organizowanie tego typu imprezy jak Euro wiąże się z ogromnymi kosztami, na które nasze społeczeństwo nie jest stać. Koszty związane z organizacją mistrzostw, min. budowy stadionów pochłonęły gigantyczne sumy publicznych pieniędzy, które mogły by być wykorzystane w sposób bardziej korzystny dla społeczeństwa. W miastach, gdzie budowane są drogie stadiony zwykli mieszkańcy eksmitowani są ze swoich mieszkań i pozostawieni samym sobie. W kilku miastach powstają plany budowy kontenerów socjalnych, w które upychać się będzie biednych, eksmitowanych ludzi. Taka polityka państwa jest formą dyskryminacji. Dyskryminacji ze względu na status społeczny. Nie ma na to naszej zgody. Bardziej niż stadionów i innych niepotrzebnych inwestycji potrzebne są mieszkania socjalne, utrzymanie likwidowanych przedszkoli i szkół, oraz polityka miast dbająca o ludzi.

ZAMIAST DROGICH STADIONÓW CHCEMY DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ !!!

Podczas turnieju odbędzie się piknik antyfaszystowski: (muzyka z płyt, distra, jedzenie, napoje i inne atrakcje). Turniej możecie współtworzyć też Wy. Jeśli macie jakieś pomysły którymi chcielibyście urozmaicić imprezę (propozycja warsztatu, wystawy, wystawienie stoiska informacyjnego etc.) lub po prostu wziąć w nim udział jako drużyna to piszcie śmiało na e-meil kontaktowy. Zapewniamy dobrą zabawę i „jajcarskie” nagrody.

Wieczorem w Pilonie, ul. Bulwar Filadelfijski – liczne atrakcje; min. koncert.

LIFE SCARS

http://www.myspace.com/lifescarspunk
MASSMILICJA
http://massmilicja.wordpress.com/
5000
http://www.youtube.com/watch?v=z6lPY5YgCGY&
+after ( DJ. FURIA )

 

Start koncertu ok. 20.00 Wstęp 10 zł. Zgłoszenia drużyn i więcej szczegółów: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi. Zapraszamy ! Link do relacji z poprzedniej edycji: http://www.antifa.bzzz.net/artykuly/wiadomosci-kraj/item/284-torun-antyfaszystowski-turniej-pilkarski-relacja

 

Na 5. maja swój przemarsz w Luton zapowiedziała rasistowska English Defence League. Odpowiedzią mieszkańców miasta, środowisk pracowniczych i antyfaszystowskich była kontrdemonstracja pod hasłem „We are Luton”, która zgromadziła ok 2000 osób.

Wybór Luton przez EDL nie był przypadkowy, miasto ma dla tej grupy znaczenie symboliczne – tu właśnie została ona założona w 2009 r. Widoczny był spadek ich liczby w stosunku do zeszłorocznej demonstracji. Mimo ogólnokrajowej mobilizacji i szumnych zapowiedzi, przemarsz liczył niewiele ponad 1000 osób. Liderzy grupy próbowali również zwołać konferencję prasową w związku ze startem w lokalnych wyborach, na którą jednak nikt poza nimi nie przyszedł.

Przeciwko EDL stanęli członkowie związków zawodowych, organizacji lewicowych i anarchistycznych, a także liczni mieszkańcy miasta, w tym ze społeczności muzułmańskiej. Po niedawnych wydarzeniach w Brighton(22.04) kiedy policja z dużym trudem torowała drogę rasistowskiej demonstracji przez kolejne blokady, do Luton ściągnięto także oddziały z kilku okolicznych regionów, w sumie 1500 funkcjonariuszy.

Mimo tych środków, antyfaszyści kilkakrotnie próbowali przebić się poza wyznaczoną trasę by zablokować pochód EDL. W obronie rasistów do akcji wkroczyła policja konna, a niektóre ulice zatarasowano furgonetkami i specjalnymi, przenośnymi barierami z blachy o wysokości 3 metrów, które w ciągu ostatniego roku stosowane były już kilkakrotnie, między innymi w trakcie strajku 30 listopada. Obu grupom zakazano również wstępu do centrum miasta. Aresztowano dwie osoby- jednego członka EDL i jednego aktywistę antyfaszystowskiego. Ta proporcja może zastanawiać, zwłaszcza, że demonstracja EDL była znacznie bardziej agresywna, a jej uczestnicy obrzucili policjantów butelkami i petardami.

 

Źródła: informacja własna, libcom.org, bbc.co.uk, lutontoday.co.uk,

Zdjęcia i artykuł nt. stalowych barier:

http://www.opendemocracy.net/ourkingdom/dan-hancox/britains-policing-kettling-20-and-olympic-state-of-exception

 

 

W niedzielne popołudnie 22 kwietnia w nadmorskim miasteczku Brighton, odbył się długo zapowiadany przez nacjonalistów “Marsz dla Anglii”. Jeden z głównych organizatorów, nacjonalistyczna organizacja English Defence League, zapowiadała tłumny najazd prawdziwych patriotów i nacjonalistów z całego kraju. Jakże wielkie rozczarowanie musiało ogarnąć organizatorów gdy na ogólnokrajowy marsz przybyło niewiele powyżej 100 osób.

Na nacjonalistów czekało ponad tysiąc antyfaszystów z postanowieniem blokady marszu. Aby uniknąć zeszłorocznych problemów, kiedy policja otoczyła szczelnym kotłem antyfaszystów, umożliwiając marsz nacjonalistów zaplanowaną trasą, tym razem antyfaszyści przyjęli inną taktykę. Wzdłuż trasy marszu rozciągnięte równolegle grupy bojowych antyfaszystów atakowały marsz z różnych stron, równocześnie blokując front marszu. Doszło do konfrontacji z policją która używając oddziałów konnych, pałek i gazów łzawiących ochraniła marsz i torowała dorgę nacjonalistom. Co kilka metrów marsz był zatrzymywany z powodu blokad.

Antyfaszyści przemieszczając się bocznymi uliczkami unikali zamknięcia w kotle i otaczali marsz ze wszystkich stron. W pewnym momencie policja postanowiła skrócić trasę marszu i ewakuować nacjonalistów inną trasą w obawie o ich bezpieczeństwo. Kiedy marsz skręcił w boczną ulicę czekała tam już spora grupa, która zbudowała barykady z barierek i koszy na śmieci. Marsz został zatrzymany ponownie. Doszło do walk z policją, która rozpoczęła atak na barykadę. W stronę policji i nacjonalistów poleciały butelki i kosze na śmieci. Oddziały do tłumienia zamieszek, używając koni, pałek i gazu, przedarły się przez barykadę i szczelnie ochraniając nacjonalistów ewakuowali ich do punktu zbiorczego z którego mieli się rozjechać do domów. Antyfaszyści towarzyszyli im do samego końca umilając ich podróż. Niedobitki nacjonalistów, które mialy pecha zostać po marszu w Brighton, ukrywając się w pubach, nie mieli łatwej drogi do domu.

Podumowując, Brighton pokazało, że najonaliści nie są mile widziani w mieście. Marsz nie przeszedł nawet połowy zaplanowanej trasy, a jego uczestnicy cudem uniknęli linczu. Radykalny sprzeciw przeciwko ich wizycie upokożył i zdziwił nie tylko samych nacjonalistów, ale i również policję, której taktyka zamykania ludzi w kocioł kompletnie się nie sprawdziła.

Podczas starć rannych zostało kilkunastu nacjonalistów, dwóch policjantów hospitalizowano, 3 osoby aresztowano.

Podczas blokad polscy antyfaszyści rozdawali ulotki i zbierali pieniądze na zatrzymanych podczas blokady marszu ONR w Katowicach.

http://www.youtube.com/watch?v=u3N6bZDwi6k&;feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=gco8matbc98&;feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=nGm67F4i7OQ&;feature=relmfu

żródło: http://cia.media.pl/brighton_blokada_marszu_nacjonalistow

 

 

 

 

Niniejszy tekst jest próbą krytycznego spojrzenia na rozwój ruchu antyfaszystowskiego oraz sformułowania użytecznych dla tego rozwoju, długofalowych wniosków. Został on napisany z perspektywy osób od dłuższego czasu aktywnie zaangażowanych w akcje antyfaszystowskie przyjmujące różny charakter.

 

Od początku roku przez Polskę przetoczyła się fala protestów społecznych, które wciąż narastają. Polityka władz centralnych i samorządowych zorientowana jest na cięcia świadczeń socjalnych, prywatyzację mienia publicznego a wraz z tym ze zwiększenie represyjności państwa, co powoduje coraz gwałtowniejszy i szerszy opór społeczny. Żeby deklaracje walki o społeczne wyzwolenie nie pozostały tylko pustym „wyznaniem wiary” ruch antyfaszystowski powinien zadać sobie trud politycznego określenia się w zaistniałej sytuacji i zajęcia wobec niej określonych stanowisk.

 

Do tej pory szeroko pojęty antyfaszyzm skupiał się niemal wyłącznie na kwestiach kulturowych i światopoglądowych, zarówno jeśli chodzi o własną identyfikację, jak też o treść prowadzonych działań. W wyniku praktycznie kompletnego pominięcia kwestii socjalnych i politycznych nastąpiło przyjęcie przez ten ruch ideologii i strategii liberalnych. Zaczynając od stosowanej argumentacji (np. faszyzm czy ultraprawica traktowane są jako z zasady złe, z pominięciem powodów takiego stanu rzeczy) przez charakter najbardziej reprezentatywnej akcji antyfaszystowskiej (przypominającej bardziej ludowy jarmark niż uliczną manifestację), a kończąc na przyjmowanej symbolice i ogólnej estetyce (przyjęcie standardów wielkonakładowych publikacji dla młodzieży i schlebianie gustom tzw. klubowiczów) ruch podjął decyzję, iż chce dotrzeć z antyfaszystowskim przekazem do tzw. „normalsów”. Definicja „normalsa” została jednak przejęta z zachowaniem wszelkich cech nadanych jej przez establishment. Jest on, jak przedstawia to każda reklama, bądź też kampania wyborcza, schludnie ubranym członkiem czteroosobowej, uśmiechniętej rodziny prowadzącej stabilne życie. W zależności od tego, do jakiego pokolenia „normals” należy, w weekend spędza czas w klubach lub jedzie w góry. Gra w Xboxa lub chodzi na fitness. Pije kawę w Starbucksie lub je lunch w restauracji. Niestety w kraju, gdzie dwie trzecie ludzi żyje poniżej minimum socjalnego, jak również dwie trzecie dzieci uczęszczających do szkół jest niedożywionych, a stała umowa o pracę przez młodych ludzi traktowana jest jak dar z niebios, prawdziwy wizerunek normalsa jest diametralnie inny. Tak czy inaczej, sam antyfaszyzm nie oferuje zbyt wiele „normalsowi” stworzonemu na modłę liberalną, ani normalsowi z pobliskiego osiedla. „Normalsów” skutecznie odstrasza słowo „antifa” pojawiające się przy okazji szokujących newsów o zamieszkach. Natomiast normalsom ruch antyfaszystowski nie ma nic do zaproponowania, jeśli chodzi o ich codzienne życie.

 

Forma, którą przyjął antyfaszyzm w Polsce, nie byłaby może niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że znaczna część jego działaczy wywodzi się lub jest częścią ruchu anarchistycznego. Niemniej z powyżej wymienionych względów taktycznych i pod naciskiem środowisk liberalnych zrezygnowali oni niemal kompletnie z nadania swoim działaniom społecznego charakteru i kontekstu. Efektem owej strategii staje się zawłaszczenie i kanalizowanie społecznego niezadowolenia przez skrajną prawicę, jak też ograniczone znaczenie antyfaszystów. Tam, gdzie prawicowcy mają wolną rękę, działają na szeroką skalę, czego przykładem są stadiony.

 

Skuteczne działanie antyfaszystowskie to takie, które uniemożliwia marginalnym w istocie grupom skrajnej prawicy nadawanie tonu debacie publicznej - odwołując się do ludowych porzekadeł: „łatwiej zapobiegać niż leczyć”. W związku z tym uzasadnione jest stosowanie takich argumentów i przekazywanie ludziom takich narzędzi, które będą im przydatne w walce o ich prawa i interesy jak również aktywny udział w toczących się walkach społecznych. Antyfaszyści muszą działać tam, gdzie potencjalnie mogą pojawić się faszyści. Przykład stadionu nie jest bezpodstawny. W ostatnich latach to właśnie środowiska skupiające się na stadionach stały się punktem odniesienia dla działań faszystów. Czy to oznacza, że antyfaszyści powinni również zacząć tam działać? Bynajmniej. Kibice są niewielką częścią całości społeczeństwa. Na stadionie faszyści mogą się wykazać. Wykorzystują pełne emocji i dające poczucie siły momenty, kontrastując je z nędzą ponoć wywołaną przez „obcych” jak i „wrogów wewnętrznych”. Chwilowa euforia, nie powstrzyma jednak nadejścia momentu, w którym trzeba znów szukać pracy, zapłacić za czynsz lub zgłosić się do kuratora. Tutaj już wykazać się mogą antyfaszyści, pod warunkiem, że odrzucą liberalną retorykę. Ba, zapewne do kieszeni schować trzeba będzie słowo „antyfaszyzm”. Mimo typowych cech, jakie można by przypisać faszystom, kamienicznik, szef czy sądowy urzędnik nie utożsamiają się z tą ideologią. Kamienicznik jest kamienicznikiem, szef szefem, a kurator sądowy kuratorem sądowym. Skutki nazywania wszystkich przedstawicieli systemu faszystami są aż nazbyt bolesne, a przede wszystkim trącą demagogią lub sekciarstwem. Antyfaszyzm nie ma prawa bytu jako ruch odseparowany od innych grup społecznych toczących walkę. Jego skuteczność zależy od tego czy stanie się praktyką stosowaną przez szersze ruchy społeczne w momentach, kiedy faszyści stają im na drodze. Od radykalnych środowisk zależy to czy będzie on praktyką stosowaną głównie przez ruch radykalny. W innym wypadku nie przyczyni się do zmiany reżimu społecznego, z którym obecnie mamy do czynienia, a tym samym umożliwi faszystom określanie się jako „antysystemowa” przeciwwaga.

 

Skąd więc tytuł artykułu? W skład radykalnego ruchu dążącego do społecznej emancypacji muszą wchodzić również ludzie gotowi w jego obronie stosować przemoc, bądź stosować działania, które przez władze będą kryminalizowane. Jest tak m.in. dlatego, że ludzie działający w środowiskach infiltrowanych przez skrajną prawicę narażeni są na ataki, również fizyczne, z jej strony. W tej materii nic się nie zmieniło od końca pierwszej wojny światowej. To wówczas zasadniczym celem obranym przez faszystów stało się zwalczanie ruchów działających na rzecz oddolnej społeczno-ekonomicznej emancypacji, by po ich trupie zdobyć władzę. Ponadto, grupy o charakterze bojowym powinny być przygotowane na inne zadania i zagrożenia - np. blokady eksmisji, siłowe wejścia na teren zakładu pracy, w którym nastąpił lokaut, ochrona szykanowanych przez właścicieli kamienic lokatorów. Okazji do włączania się i inicjowania walk jest coraz więcej i to od ruchu zależy, czy podejmie te wyzwania. W istocie, obecny moment może być decydujący dla „być albo nie być” radykalnego ruchu antyfaszystowskiego, jeżeli nie chce on skończyć jako grupka pasjonatów sportów i systemów walki, czy też przeistoczyć się w kolejne podtrzymujące system stowarzyszenie. Nie jest on w stanie przetrwać jako osobna całość, czas więc skończyć z budowaniem „antyfaszystowskiej świadomości” czy „antyfaszystowskiej kultury” - kierowanie uwagi do wewnątrz czy eskapizm, zawsze kończą się degradacją do poziomu politycznego folkloru czy też sekciarstwa. Nie oznacza to oczywiście konieczności zaprzestania organizacji np. antyfaszystowskich grup trenujących sporty walki, czy też typowo antyfaszystowskich imprez mających na celu zebranie funduszy. Bazowanie jednak na takich podstawach i budowanie na nich „ruchu antyfaszystowskiego” zawęża, a nie poszerza grono osób odpornych na faszystowską propagandę, a to powinno być podstawowym celem Antify. Myślą przewodnią tego artykułu jest powiązanie podobnych inicjatyw z toczącymi się walkami ekonomiczno-politycznymi, w które ruch radykalny jest już zaangażowany, co przynosi wymierne efekty (w ciągu ostatnich lat chociażby podniesienie kwestii sytuacji pracowników sezonowych, umów śmieciowych, wzmagającej się represyjności władzy czy problemów lokatorskich). Szeroka i konkretna debata na ten temat jest konieczna ze względu na wzmożony terror stosowany przez neofaszystów, który kończy się coraz częściej ofiarami śmiertelnymi. Naszym politycznym, ale również moralnym obowiązkiem jest wypracowanie skutecznych metod przeciwdziałania takiej tendencji.

 

z11540668XMarsz-antyfaszystowski

 

Wyjazd z Warszawy został zaplanowany we wczesnych godzinach porannych. Na miejscu zbiórki antyfaszystów i antyfaszystki obserwowało paru wyraźnie pobudzonych panów, którzy przechodzili w tą i z powrotem non stop z telefonem przy uchu. Zapraszani, nie chcieli jednak podejść bliżej, widocznie byli onieśmieleni ilością osób.

Droga do Białegostoku przebiegała bez zakłóceń do momentu gdy 10 km przed Zambrowem, na leśnym parkingu dwa autokary zostały zatrzymane przez policję. Mundurowi zapytani o powód zatrzymania bez zastanowienia odpowiedzieli, że szukają maczet(!).

Mogłoby to być nawet śmieszne, gdyby nie fakt, że w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów dalej mieście to właśnie maczetami zabijani i katowani są ludzie przez skrajnie prawicowe bojówki.

Po spisaniu wszystkich podróżnych, sprawdzeniu dokumentów i przeszukaniu autokarów na sygnałach dojechały kolejne dwa radiowozy. Wtedy też dowodzący akcją policjant stwierdził, że możemy jechać – ale wchodząc do autokaru mamy pokazywać dokumenty i twarz do kamery. Twierdził, że jest to normalna procedura policyjna! Aktywiści kategorycznie stwierdzili, że nie zgodzą się na takie postępowanie. Policjanci widząc, że jesteśmy zdeterminowani po kilkunastu minutach w końcu odpuścili. Do granic Zambrowa byliśmy eskortowani przez 2 radiowozy i 2 samochody tajniaków. Później „przejęli” nas białostoccy tajniacy. W takiej „eskorcie” dojechaliśmy na miejsce zbiórki.

Wtedy też doszło do drobnego incydentu – osoba wychodząca z autokaru, została złapana przez policjanta, który zaczął ciągnąć ją w stronę kamerzysty, aby „skamerować jej twarz”. Po szybkiej reakcji zgromadzonych, odstąpił od tego pomysłu, nastawionego na prowokację zebranych ludzi. Na miejscu zbiórki było już około 200 osób. Wśród zgromadzonych była także rodzina zamordowanego w Wielkanoc Krzysztofa, trzymająca jego zdjęcie.

Zanim demonstracja się zawiązała, policjanci rozmawiali z rodziną 24 latka ostrzegając ich, że na „demonstracji może być niebezpiecznie i radzą, żeby z nią nie iść”.

Przeczytana została lista kilkunastu wydarzeń z ostatnich paru miesięcy, (!) w których zostali pobici zagraniczni studenci, osoby o innym niż białym kolorze skóry, napadach na mieszkania antyfaszystów i próbach podpalenia mieszkania rodziny polsko-pakistańskiej. W katalogu nie zabrakło również próby podpalenia Centrum Kultury Muzułmańskiej czy ostatnich pobić i napadów z nożami i maczetami. Wspomniano również o pojawiających się na masową skalę ksenofobicznych napisach czy nazistowskich symbolach. Oczywiście dzielna białostocka policja nie potrafiła wtedy nikogo ująć, co jest najlepszym komentarzem do ich zachowania wobec rodziny zabitego chłopaka.

Po przemówieniach demonstracja ruszyła, na transparentach niesionych na czele widniały hasła: "Białystok przeciwko faszyzmowi”, "Obudźmy miasto z koszmaru. Odbierzmy faszystom ulice! Wszyscy jesteśmy Antifa - inaczej się nie da", "Faszyści mordują my reagujemy", "Nacjonalizm i rasizm oddajemy na złom. Antyfaszystowski recycling" oraz „Nacjonalizm zabija”. Ponad 300 osobowa demonstracja ruszyła ulicami w stronę Uniwersytetu. Przez cały czas wznoszone były hasła „Krok po kroku, faszyści won z Białegostoku”, „solidarność naszą bronią” czy „każdy inni - wszyscy równi”.

Po dotarciu na plac, zostały odczytane kolejne oświadczenia, wzywające miasto do reakcji na szerzący się na ulicach skrajnie prawicowy terror. Jeden z manifestantów wygłosił bardzo emocjonalną mowę, podczas której wyznał, że ma już dość martwienia się o życie swoich przyjaciół, którzy mieszkają w tym mieście – za każdym razem gdy czyta o atakach faszystowskich band. Wzywał do zerwania układów wiążących policję i lokalnych faszystów ochraniających bramki klubów.

Manifestacja ruszyła, dalej – pozdrawiana przez białostoczan z okien ich mieszkań. W pewnym momencie w parku, w okolicy Kina Pokój doszło do jedynego tego dnia incydentu. Pojawiła się tam grupka 7 faszystów, którzy próbowali prowokować manifestację okrzykami. Znając jednak taktykę faszystów, którzy dwa lata temu w podobny sposób prowokowali manifestacje antify pod kościołem Rocha (co dało argument policji do jej bezprawnego spacyfikowania pod groźbą użycia broni gładko lufowej) ludzie zaczęli krzyczeć w ich kierunku: "Mordercy". Dopiero wtedy zareagowali mundurowi, którzy zrobili typową pokazową akcję i zatrzymali grupkę prowokatorów, którzy posłusznie podeszli do radiowozu i położyli się twarzami do ziemi.

Widać, że dopiero będąc na cenzurowanym za bardzo niejasne, familiarne wręcz stosunki policji z nacjonalistami i tylko pod presją licznych mediów, kamer telewizyjnych i zgromadzonych ludzi pochodzących z bardzo różnych środowisk funkcjonariusze reagują na takie zachowanie.

Kolejny przystanek był przy ul. Lipowej, gdzie zginął chłopak zamordowany przez powiązanych z Blood&Honour ochroniarzy klub. Manifestacja zatrzymała się tam, aby uczcić ofiary faszystowskiej przemocy minutą ciszy. Podkreślano, że każdy właściciel zatrudniający takich „ochroniarzy” w swoim klubie, zatrudnia morderców. Jedna z uczestniczek demonstracji powiedziała, że ma dość sytuacji, w której jej przyjaciel pomimo że studiuje w Białymstoku dopiero od pół roku już dwa razy został pobity z powodu ciemnej karnacji skóry. Ruszając dalej skandowano "Żaden człowiek nie jest nielegalny", „Cała Polska antyfaszystowska”.

Demonstracja po zatoczeniu koła zakończyła się na rynku.

Również tam odbywały się przemówienia. Działacze społeczni podkreślali rolę solidarności w walce z ksenofobią i przemocą, mówiono o wydarzeniach w Katowicach, gdzie policja zatrzymała antyfaszystowską kontrę aby utorować drogę faszystom z ONRu, którzy na czele swego pochodu nieśli transparent namawiający do przemocy wobec Żydów z napisem „śmierć wrogom ojczyzny”. Podkreślano rolę jaką faszyści odgrywali w historii i że zawsze byli wykorzystywani i są nadal przez władzę w momentach napięć społecznych. Przypomniano ataki ich bojówek na związkowców, osoby protestujące przeciwko cięciom socjalnym czy działaczy społecznych.

Zgromadzeni białostocczanie żądali aby głos w sprawie prawicowego terroru, który szerzy się w mieście zabrał prezydent miasta. Co znamienne na manifestacji nie pojawił się nikt z urzędników magistratu – widocznie nadal trwają oni w przeświadczeniu, że faszystowskie grupy biegające z maczetami po mieście są dobrą reprezentacją Białegostoku.

Ale czy można się dziwić ludziom którzy przez tyle lat tolerowali i zamiatali pod dywan problem rosnącej w siłę skrajnej prawicy? Miasta które, czym chwalą się tak chętnie jego władze, ma tradycje wielokulturowe, miasta z którego pochodzi Ludwik Zamenhof, twórca języka esperanto. Miasta, które nawet podczas światowego kongresu esperanto odbywającego się w 2009 roku, było świadkiem ataku koktajlami mołotowa na siedzibę tej organizacji, niszczenia pomnika czy przebijania opon w autokarach którymi przybyli goście.

Czego można spodziewać się po ludziach, którzy od lat tworzyli ten chory układ ignorancji i pobłażania skrajnie prawicowym bojówkom? Czego można spodziewać się od prawicowych polityków wspieranych przez media, którzy od lat forsowali wizję jakoby istniejącej symetrii pomiędzy faszystami a „bojówkami antyfaszystowskimi”?

Mieszkańcy Białegostoku w końcu jednak przebudzili się z marazmu, nie licząc na nieudolną i skorumpowaną policję czy władzę postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Pierwszym symptomem zmieniającej się sytuacji była niedzielna demonstracja. Demonstracja, na której pojawili się ludzie z bardzo różnych środowisk: bojowi antyfaszyści, przedstawiciele organizacji społecznych i stowarzyszeń, kadra uniwersytecka, studenci, młodzież licealna i szkolna oraz kibice. Połączyła ich wspólna walka o Białystok wolny od faszystów.

 

 

111111111111111111111111111111111111111111111111111111

 

My, anarchiści i antyfaszyści Niżnego Nowogrodu, zwracamy się do wszystkich, którym nie jest wszystko jedno! W Niżnym Nowogrodzie (Rosja) policja polityczna sfabrykowała sprawę przeciwko naszym towarzyszom. Antyfaszyzm jest nielegalny w naszym mieście. Prosimy o pomoc i solidarność! Ogłaszamy 16, 17 i 18 marca datą wspólnych działań solidarnościowych z antyfaszystami z Niżnego Nowogrodu.

O co są oskarżani nasi towarzysze?

Pięciu naszych przyjaciół zostało oskarżonych o zorganizowanie „ekstremistycznej wspólnoty” pod egzotyczną nazwą „Antifa-rash”. Według policji ta nazwa musiała oznaczać „czerwoną anarchię skinheadów” (taka mieszanka wszystkich możliwych fobii). Według policji, Artem Bystrow, Albert Gajnutdinow, Pawel Kriwonosow, Dmitry Kolesow i Oleg Gambaruk, założyli „wspólnotę ekstremistyczną”, aby bić ludzi, którzy wyznają ultra-prawicowe poglądy oraz aby wzniecać nienawiść społeczeństwa w stosunku do nich oraz wobec bogaczy.

Dlaczego jesteśmy pewni, że sprawa została sfabrykowana?

Książeczki członkowskie – to zdjęcie z teczki sprawy kryminalnej, które według policji dowodzą, że oskarżeni są członkami „wspólnoty ekstremistycznej”, były podrzucone naszym towarzyszom podczas przeszukań. Tymczasem to policja podczas przeszukań dopuściła się masy wykroczeń, a większość oskarżonych podczas ich trwania w ogóle nie była w domu. Podczas przeszukania u jednego z oskarżonych świadkowie 40 minut czekali pod drzwiami, póki policja, która weszła przez okna, przeszukiwała puste mieszkanie. W książeczkach członkowskich są błędy ortograficzne. Policja próbuje wmawiać nam, że aktywiści napisali słowo „anarchia” z pomyłkami. Regulamin „wspólnoty” (który został podrzucony podczas przeszukań) zakłada bezwarunkowe posłuszeństwo i kary dla tych, którzy się mu nie podporządkują. To zrozumiałe, że taki regulamin nie pasuje do poglądów równości i wolności, które są bliskie naszym towarzyszom.

Są przekłamania w związku dwoma zarzucanymi epizodami, związanymi z akcjami bezpośrednimi przeciwko nazistom. Pawel Kriwonosow i Artem Bystrow maja alibi na czas popełnienia zarzucanego im przestępstwa, a większość poszkodowanych nie rozpoznaje napastników. Natomiast bójka Gambarukiego i Kolesowa (do której się przyznają) z neonazistą Dmitriem Redkinym, to zwyczajna bójka w pobliżu baru, a nie zaplanowana akcja polityczna, co próbuje udowodnić śledztwo.

Dlaczego prześladowane są właśnie te osoby?

Policja polityczna próbuje wsadzić za kraty aktywistów, którzy nie robili tajemnicy ze swoich antyfaszystowskich, lewicowych i opozycyjnych poglądów.

Artem Bystrow to główny oskarżony. Od kwietnia znajduje się w areszcie domowym. Przez dłuższy czas uczestniczył w inicjatywie Food Not Bomb. Tak jak jego towarzysz, Pawel Kriwonosow, Artem jest antyfaszystą, lewicowym aktywistą społecznym i ekologiem. Uczestniczyli w organizacji i ochronie antyfaszystowskich koncertów, oraz brali udział w akcjach ekologicznych, proanimalistycznych, antynuklearnych i antyfaszystowskich.

Albert Gajnutdinow jest oskarżony nie tylko o zorganizowanie mitycznej organizacji, ale i o prowadzenie strony http://streetmob.org/ – policja ma powody, by jej nienawidzić. Strona nagłaśniała stosowanie tortur w stosunku do antyfaszystów, anarchistów i opozycji. Albert ukrywa się, bo rozumie, że w razie wpadki grożą mu tortury i znęcanie się ze strony policji (o czym bez zażenowania piszą policjanci w komentarzach do strony!).

Dmitrij Kolesow jest muzykiem zespołu grającego muzykę hardcore, o poglądach antyfaszystowskich.

Oleg Gambaruk po aresztowaniu z powodu zastraszenia ze strony policji i własnego niedoświadczenia, przyznał się nie tylko do udziału w bójce, ale też do udziału w mitycznej „wspólnocie ekstremistycznej” (na dzień dzisiejszy z powodu jego współpracy w śledztwie decydujemy się mu nie pomagać).

Ich winą jest to, że pod presją policji nie zgodzili się zostać agentami oraz to, że byli nieobojętni w sprawach społecznych, ekologicznych i politycznych.

Co możecie zrobić?

Po pierwsze, potrzebujemy waszej solidarności! Władza ignoruje wszystkie wykroczenia, łamanie prawa i fałszowanie dowodów, do których dochodzi podczas śledztwa. Zostaje nam tylko opinia społeczna, międzynarodowa kampania i środki masowego przekazu, które mogą wywrzeć wpływ na tok sprawy. Ogłaszamy więc 16, 17 i 18 marca datą wspólnych działań solidarnościowych z antyfaszystami z Niżnego Nowogrodu.

Po drugie, potrzebujemy pieniędzy na adwokata, których nie potrafimy zebrać samodzielnie (około 3000 $). Początek sprawy sądowej wyznaczony jest na początek marca. Regularnie będziemy publikować informacje o tym, ile pieniędzy zebraliśmy i ile jeszcze potrzebujemy.

Dziękujemy i liczymy na Wasza solidarność oraz pomoc!

Antyfaszyści z Niżnego Nowogrodu


Więcej wiadomości o kompanii:
http://avtonom.org/nn
http://freeantifann.livejournal.com/
http://www.facebook.com/groups/215495161878537/

Wsparcie finansowe:

1.SKRILL (MONEYBOOKERS)
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.
Customer ID: 28988570 (EURO only)

2.Alfa-Bank
DOLLARS
Beneficiary’s bank Alfa-Bank Moscow
S.W.I.F.T. ALFARUMM
Beneficiary’s Acc. № 40817840408350001059
Beneficiary ALEKSANDR FITASOV
Correspondent bank of beneficiary’s bank WELLS FARGO BANK N.A.
S.W.I.F.T. PNBPUS3NNYC
Acc. With corresp Bank № 2000193651652

EURO
Beneficiary's bank Alfa-Bank Moscow
S.W.I.F.T. ALFARUMM
Beneficiary’s Acc. № 40817978408350001060
Beneficiary ALEKSANDR FITASOV
Correspondent bank of beneficiary’s bank COMMERZBANK AG, Frankfurt am Main
S.W.I.F.T. COBADEFF
Acc. With corresp Bank № 400886894501EUR

 

Źródło tłumaczenia- http://cia.media.pl/rosyjscy_antyfaszysci_potrzebuja_pomocy_i_solidarnosci

 

 

Od nowego roku nasza strona zmieniła szatę graficzną na bardziej przejrzystą i czytelną. Wraz ze zmianami kosmetycznymi postaramy się, aby strona rozwijała się również treściowo. W związku z tym zapraszamy wszystkich chętnych, chcących przyczynić się do rozwijania ruchu antyfaszystowskiego, do nadsyłania autorskich tekstów publicystycznych, opracowań historycznych, czy też wszelkiego rodzaju innych materiałów dotyczących antyfaszyzmu pisanych z perspektywy radykalnej i antyautorytarnej. Jeżeli w twoim mieście działają grupy radykalnych antyfaszystów i chciałbyś/łabyś, aby informacja o wydarzeniu bądź też relacja z niego znalazła się na naszej stronie, również zachęcamy- używajcie formularza kontaktowego znajdującego się na naszej stronie.

Redakcja antifa.bzzz.net

Copyright Antifa Polska