Tagi
Ostatnie teksty
„Patrioci” napadają na Festiwal Sztuki (…
Dziś około godziny 14:00 w trakcie odbywającego się na skłocie Rozbrat Festiwalu Sztuki DIY wtargnąć próbowała grupa około 30 agresywnych neofaszystów. Impreza będąca z założenia otwartym spotkaniem, w którym uczestniczyli...
Dziś około godziny 14:00 w trakcie odbywającego się na skłocie Rozbrat Festiwalu Sztuki DIY wtargnąć próbowała grupa około 30 agresywnych neofaszystów. Impreza będąca z założenia otwartym spotkaniem, w którym uczestniczyli m.in rodzice z małymi dziećmi (w programie festiwalu odbywały się warsztaty i zabawy dla dzieci), stała się obiektem bezpardonowego ataku. Napastnicy rzucali kamieniami, racami, próbowali podpalić jedną z tablic informacyjnych. Ich atak został szybko odparty przez uczestników festiwalu, napastnicy uciekli. W grupie atakujących łatwo dało się rozpoznać mieniących się „patriotami” członków Obozu Narodowo Radykalnego Brygada Wielkopolska, Wielkopolskich Patriotów oraz Autonomicznych Nacjonalistów. Uczestnicy napadu chwilę wcześniej brali udział w organizowanym przez stowarzyszenie Koliber marszu upamiętniającego osobę rotmistrza Pileckiego.
Bezpośrednio po odpartym ataku na teren skłotu próbowała się wedrzeć policja, jednak nie została wpuszczona.
Nie wiadomo jak rzekomi „patrioci” i „nacjonaliści” zechcą uzasadnić tę napaść, jak ma się wykrzykiwanie hasła o honorze z atakiem na rodziców i ich kilkuletnie pociechy. Dzisiejszy atak kolejny raz udowadnia, że za wykrzykiwanymi hasłami i w cieniu narodowej flagi kryją się zwyczajni bandyci, którzy próbują karkołomnie bronić nazistowskiego gestu „sieg heil”, czy swoich homofobicznych symboli.
Jak pokazują dzisiejsze wydarzenia nazywanie owych osobników neofaszystami jest w pełni uzasadnione. Jako przedstawiciele środowiska wolnościowego nie damy się zastraszyć bandyckim działaniom organizacji nacjonalistycznych. Festiwal sztuki DIY trwa. Zachęcamy do jego współtworzenia jak i uczestnictwa w kolejnych imprezach i spotkaniach na Rozbracie.
Nie dajmy się zastraszyć faszyzującym bandytom. Solidarność naszą bronią.


http://www.rozbrat.org/images/phocagallery/festiwal-diy-nap/thumbs/phoca_thumb_l_dsc_0084.jpg
http://www.rozbrat.org/images/phocagallery/festiwal-diy-nap/thumbs/phoca_thumb_l_dsc_0102.jpg
http://www.rozbrat.org/images/phocagallery/festiwal-diy-nap/thumbs/phoca_thumb_l_dsc_0109.jpg
http://www.rozbrat.org/images/phocagallery/festiwal-diy-nap/thumbs/phoca_thumb_l_dsc_0124.jpg
film, gdzie widać odpartych nacjonalistów http://www.youtube.com/watch?v=lJOBijNec98&
film, dzie widać, jak policja próbuje wejść na Rozbrat zaraz po napadzie http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&
W prasie zbliżonej do ruchu młodo-endeckiego, reprezentującego najbardziej agresywne żywioły polskiego faszyzmu, pojawiają się od czasu do czasu oświadczenia, zaprzeczające jakoby ruch ten miał charakter „faszystowski”. – Nie jesteśmy „faszystami” – twierdzą czasem publicyści ONR – jesteśmy „nacjonalistami”, a to nie jedno i to samo.
Cel tych zaprzeczeń jest dosyć przejrzysty: Polski nacjonalizm chciałby – ze względów taktycznych – odgrodzić się od faszyzmu, jako ruchu dzisiaj niewątpliwie międzynarodowego; tzw. narodowcy chcą w nas wmówić, że w stosunku do tego międzynarodowego faszyzmu, w którym rolę kierowniczą gra wrogi Polsce ośrodek niemiecki, zachowują postawę samodzielną. Z drugiej strony wiedzą, na tle doświadczeń niemieckich, że faszyzm nie ma – na dłuższą metę – widoków powodzenia wśród robotników, nawet zgrupowanych w reakcyjnej chrześcijańskiej demokracji, a ruch młodo-endecki chce właśnie – w Łodzi i poza Łodzią – zdobywać sobie wpływy wśród zdezorientowanych mas robotniczych.
Cóż jednak rzeczowego można wydobyć z przedstawionego stanowiska, poza samą grą wyrazów, która nie może zmylić nikogo (niemieccy faszyści nazywają się „narodowymi socjalistami”, a we Francji działają – obie faszystowskie: „partia ludowa” Doriota i „partia społeczna” de la Rocque, ale nikt nie będzie podawał w wątpliwość ich faszystowskiego charakteru).
Historycznie można – rzecz prosta – odróżnić pojęcia: „faszyzm” i „nacjonalizm”. Ten ostatni bowiem znany był już w XIX wieku, podczas gdy faszyzm pojawił się dopiero po wojnie światowej. Stary nacjonalizm, operujący hasłami ekspansji i walki zorganizowanych grup narodowych, a na wewnątrz przeciwstawiający się walce klas, tj. wyzwoleńczemu ruchowi proletariackiemu, był poprzednikiem faszyzmu. Działał jednak na gruncie istniejącego ładu państwowego i nie psuł reguł przedwojennego systemu rządów burżuazyjnych, tj. liberalnej, kapitalistycznej demokracji. Niedobitki tego dawnego liberalnego nacjonalizmu, zlikwidowanego we Włoszech i w Niemczech, działają jeszcze we Francji, a występują już i u nas, bądź w tzw. starej endecji, bądź w świeżo skleconym „Froncie Morges”. Młodzieńczy faszyzm, czy to endecki, czy też sanacyjny – występuje przeciwko nim nieraz bardzo zaciekle.
Rozkład ustroju kapitalistycznego po wojnie światowej oraz niebezpieczeństwo (z punktu widzenia burżuazji) objęcia rządów gospodarczych i politycznych przez klasę robotniczą, ujawniające się w wielu krajach, a przejściowo urzeczywistnione niemal w całej Europie Środkowej, spowodowało odejście burżuazji od systemu liberalnej demokracji. Czynniki burżuazyjne, które jeszcze bronią przedwojennego ustroju demokratycznego, znajdują się w stanie zaniku. Poważnie zagrożona burżuazja zdecydowała się zabrać ostatnią swoją stawkę i poparła z całej siły formalnie rewolucyjny, a treściowo reakcyjny faszyzm, usuwający liberalną demokrację na rzecz jednostkowej lub partyjnej dyktatury.
Burżuazja, w swych najbardziej żywotnych i zdolnych do walki z proletariatem odłamach – aby uniknąć przebudowy społecznej – weszła na drogę rewolucji politycznej. Dzięki temu zgrupowała w zasięgu swego rozporządzania warstwy nastawione rewolucyjnie, ale jeszcze zachowujące psychikę reakcyjną: kombatantów, drobnomieszczaństwo, pracowników umysłowych i liczne w całej Europie masy zdeklasowanych – wytwór wielkich wstrząsów dziejowych. Te masy, oddzielone całą przepaścią sposobu myślenia od zorganizowanych klas pracujących, ale posiadające dużą własną dynamikę rewolucyjną, poparły faszyzm jako rewolucję polityczną, która jednak dochodząc do władzy, przekształciła się w system zorganizowanej reakcji.
Faszyzm – włoski, niemiecki, czy nasz – przeciwstawiał się nieraz dawnemu nacjonalizmowi ze względu na jego „liberalną” niechęć do poddania burżuazji odmładzającej operacji. Ale faszyzm nie odrzucał nigdy haseł nacjonalistycznych, ponieważ są to jego własne hasła; on to przeciwstawia polityczną walkę zorganizowanych grup narodowych społecznej walce klas, oraz wojenną ekspansję zaborczych aparatów państwowych – zbiorowej współpracy pokojowej wolnych i równych narodów. Tam, gdzie nie ma szczególniejszych warunków do podsycania haseł pierwszej kategorii – walki zorganizowanych grup narodowych, tam faszyzm położył nacisk na hasła drugiej kategorii, propagujące ekspansję zewnętrzną (Włochy), lub na odwrót (Polska). Faszyzm niemiecki najpełniej rozwinął hasła nacjonalistyczne, walcząc na wewnątrz Niemiec z mniejszościami narodowymi (Polacy) i rasowymi (Żydzi), a równocześnie prowokując pochód niemczyzny na Wschód.
Nacjonalizm, to jedyna treść ideowa, jaką faszystowska burżuazja może przeciwstawić ideologii robotniczej, którą zwalcza, bo nie można serio traktować faszystowskich prób rozwiązania kwestii społecznej i przezwyciężenia strukturalnego kryzysu w gospodarce przy zachowaniu władztwa burżuazji nad produkcją. Dlatego faszyzm stał się najdoskonalszym wyrazicielem prądów nacjonalistycznych. Ale stał się zarazem nacjonalizmem jedynym, bo dawny liberalny nacjonalizm stanowi dzisiaj – w tym punkcie zgodzimy się z faszystami – świat umarły.
Nacjonaliści i nacjonalizmy tworzą więc dzisiaj obóz międzynarodowego faszyzmu, występujący solidarnie przeciwko demokracji i gotujący się do rozprawy z „bolszewizmem”, tj. po prostu ze wszystkimi czynnikami, które chcą lub muszą przeciwstawić się pochodowi faszyzmu. Samodzielność krajowego nacjonalizmu, na własną rękę mającego zdobyć władzę, by rozprawić się z robotnikami, czy też by „rozwiązać zagadnienie żydowskie” (podnosiłem już na łamach „Frontu”, że gruntownie i sprawiedliwie może je rozwiązać tylko ruch robotniczy) – to dzisiaj tragikomiczna iluzja uczciwych nacjonalistów, albo… fikcja propagandy faszystowskiej.
W praktyce nie ma dziś innego nacjonalizmu, jak tylko kierowany przez Niemcy – faszystowski:
antyrobotniczy – bo odbiera klasie robotniczej wszystkie narzędzia jej społecznego wyzwolenia,
antydemokratyczny – bo dąży do ustanowienia partyjnej dyktatury,
i antypokojowy – bo musi nieuchronnie doprowadzić do wojny z „bolszewizmem”.
Czy teoretycznie jest jeszcze możliwy inny nacjonalizm? Chyba żebyśmy tym mianem chcieli nazwać twórczy patriotyzm, cementujący wysiłek sił społecznych, pracujących nad rozwojem materialnym i kulturalnym swego kraju. Ale takiego „nacjonalizmu” nie znajdziemy w opanowanej przez faszyzmy strefie Europy; przykładem jego mogłaby być raczej daleka Katalonia, nad którą jeszcze powiewają sztandary wolności robotniczej.
Kazimierz Zakrzewski
______________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Front Robotniczy”, nr 51, 20 października 1936. Od tamtej pory nie był wznawiany. Na potrzeby Lewicowo.pl udostępnił i opracował Wojciech Goslar.
Kazimierz Zakrzewski (1900-1941) – działacz polityczny, publicysta, naukowiec. Wybitny historyk, habilitował się w wieku 27 lat, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, czołowy przed wojną polski bizantynista, od roku 1935 szef Katedry Historii Bizancjum na Uniwersytecie Warszawskim. Jeden z czołowych działaczy polskiego syndykalizmu i lewicy piłsudczykowskiej (jej skrajnie lewego skrzydła). Działał w Związku Patriotycznym, należał do twórców Związku Naprawy Rzeczypospolitej, aktywny w Generalnej Konfederacji Pracy i w Związku Związków Zawodowych (od 1937 r. członek prezydium Centralnego Wydziału ZZZ, od 1939 r. jeden z trzech wiceprezesów Związku), związany był również ze środowiskiem pisma „Droga”. W obliczu ewolucji w prawo głównego rdzenia sanacji, w drugiej połowie lat 30. zwolennik współpracy z PPS, Stronnictwem Ludowym i radykalną inteligencją. Publicysta „Frontu Robotniczego” i „Przełomu”, w roku 1937 był przez kilka miesięcy zastępcą redaktora naczelnego lewicująco-syndykalistycznego dziennika „Głos Powszechny”, jednak pismo upadło z powodu częstych konfiskat ze strony cenzury obozu rządzącego. Autor kilku książek i broszur politycznych, m.in. „Kryzys demokracji” (swoisty manifest środowiska polskich syndykalistów) i „Filozofia narodu, który walczy i pracuje (nacjonalizm Stanisława Brzozowskiego)”. Podczas okupacji należał do twórców podziemnego ugrupowania polityczno-wojskowego Związek „Wolność i Lud” (przemianowany w 1941 r. na Związek Syndykalistów Polskich). Aresztowany w ramach akcji represyjnej przeciwko polskiej inteligencji, rozstrzelany przez hitlerowców 11 marca 1941 r. w Palmirach.
źródło: http://lewicowo.pl/czy-%E2%80%9Enarodowcy%E2%80%9D-sa-faszystami/
25 lutego miał miejsce w Toruniu marsz organizowany przez lokalnych działaczy skrajnej prawicy, który z założenia miał na celu uczczenie pamięci tzw. “Żołnierzy Wyklętych”. Oficjalnie organizatorami były Narodowe Odrodzenie Polski i Inicjatywa 14. NOP w czasach swojej “świetności” zrzeszał wielu nazistowskich skinheadów i wszelkiej maści “wojowników o czystość rasy”. Ludzie ci w wielu przypadkach odpowiedzialni są za brunatną przemoc kierowaną faszystowskimi pobudkami. Skutki ich walki o czystość rasy to setki pobić tzw “wrogów polskości”, w tym również ze skutkiem śmiertelnym. Toruński oddział nie ustępuje tu innym oddziałom NOP – jego wieloletni prezes Sławomir Urtnowski, pseudonim “Dziki”, kilka lat temu na jednym z toruńskich osiedli pobił ciemnoskórego sąsiada. Narodowe Odrodzenie Polski zasłynęło w ostatnim czasie zalegalizowaniem rasistowskiego symbolu krzyża celtyckiego oraz znaku “Zakaz pedałowania”. Krzyż celtycki to powszechnie znany symbol, używany w wielu krajach przez organizacje neofaszystowskie. Często pojawia się on na demonstracjach NOP-u. Członkowie tego ugrupowania wielokrotnie fotografowani byli używając gestu hitlerowskiego pozdrowienia tłumacząc to tzw. “rzymskim salutem”.
Tu zdjęcie członków toruńskiego NOP-u z 15 sierpnia 2006 roku.(okolice pomnika Kopernika)
Dodatkowo zdjęcie z imprezy NOP gdzieś w Polsce (w tle widoczne są transparenty NOP).

Inicjatywa Narodowa 14 to z kolei nieformalna organizacja, której przesłanie adresowane jest do nieco odmiennej grupy odbiorców. W dużej mierze opierająca się na tzw “autonomicznym nacjonalizmie” próbuje werbować sympatyków wśród młodzieży. “Autonomiczny nacjonalizm” to przedziwny konglomerat nacjonalizmu starego typu (opartego na stereotypowym nacjonalistycznym skinheadzie) z nowymi środkami takimi jak próby przejęcia symboliki i haseł ruchów wolnościowych, ich kultury (hip-hop, graffiti) i pozorów organizacji (pozorów gdyż w przeciwieństwie do ruchów wolnościowych nacjonalizm jest zaprzeczeniem autonomizmu i egalitarności – opiera się na patriarchalnej hierarchii i podporządkowaniu się wodzowi). Jednocześnie członkowie IN 14 stosują przemoc wobec osób, których uznają za wrogów: ludzi o “niearyjskim” wyglądzie, działaczy społecznych, ludzi ze środowiska LGBTQ, młodzież o alternatywnym wyglądzie. Czternastka w nazwie organizacji nie jest przypadkowa. Oznacza ona Fourteen Words (z ang. czternaście słów) to często używane przez neonazistów i białych rasistów, maskujące określenie zdań: “We must secure the existence of our people and a future for White children. ” (Musimy zabezpieczyć byt naszych ludzi i przyszłość dla Białych dzieci.)Więcej o 14 słowach jest tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Fourteen_Words
Na stronie internetowej IN”14″ znajdują się linki do stron odwołujących się do skrajnie nacjonalistycznych ideologii. Ponadto stałą pozycją w “music playerze” w prawej kolumnie strony znajduje się utwór kultowego w kręgach skrajnie prawicowych, otwarcie neonazistowskiego zespołu Honor – Krew i Honor.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Honor_%28grupa_muzyczna%29
Obecnie nacjonaliści zmieniają taktykę i publicznie nie krzyczą “Żydzi won!” i nie wyciągają prawej ręki w hitlerowskim pozdrowieniu, publicznie mówią jedynie o “obronie tradycyjnych wartości”. Tradycyjne wartości to dla nich rasizm, ksenofobia, homofobia, zaściankowość i wrogość wobec wszystkiego co inne. “Wolność słowa!” krzyczą najwięksi jej przeciwnicy…
Także wśród uczestników toruńskiego marszu widoczne były faszystowskie symbole. Poniższe zdjęcia ukazują uczestników manifestacji z faszystowskim symbolem krzyża celtykiego znajdującego się zarówno na kurtce i czapkach uczestników.
Jeden z transparentów na demonstracji odwoływał się do narodowego socjalizmu (nazizmu).
Podczas manifestacji tylko jeden transparent odnosił się do tematu marszu, natomiast pozostałe transparenty oraz skandowane hasła skupiały się na promowaniu własnych organizacji, oraz manifestowaniu skrajnie prawicowych poglądów i innych wyrwanych z kontekstu okrzyków min: “Tylko idiota głosuje na Palikota”, “Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”, “Wczoraj Moskwa dziś Bruksela”, “Orła wrona nie pokona”…itp.
Marsz nie spotkał się z poparciem mieszkańców Torunia, udział w nim wzięli ludzie związani wyłącznie ze środowiskiem nacjonalistycznym i faszystowskim. Mimo szumnych zapowiedzi i ogólnopolskiej mobilizacji, udział w demonstracji wzięło, wbrew temu, co mówią nacjonaliści niewiele ponad sto osób.
Ponadto nacjonalistom nie sprzyjały lokalne media. Uczestnicy marszu nie wzbudzili zaufania mieszkańców miasta maskując twarze kominiarkami.
Po demonstracji faszyści zaplanowali w jednym z toruńskich lokali koncert na który zaproszone były zespoły: Zjednoczony Ursynów, Nordica, Rebelia, Agressiva 88. Zespoły te popularne są w środowisku neofaszystowskim. Warto wyjaśnić nazwę Agressiva 88. Dwie ósemki w nazwie to ósme z kolei litery alfabetu, czyli “HH” – oznacza to zakamuflowane pozdrowienie “heil hitler”. Jedna z okładek płyty zespołu zawiera symbole SS.
Fragment tekstu jednej z piosenek tego zespołu brzmi: “Nie trać nadziei co zmienia się, wiatr niesie znów zwycięską pieśń, orzełski powstał zwycięstwa ptak, powiewa w górze swastyki znak.”
Do ostatniej chwili ukrywane było miejsce koncertu, który w jednym z lokali został odwołany gdy właściciel dowiedział się z kim ma do czynienia, natomiast właściciel lokalu do którego zjechali się nacjonaliści po marszu został wmanewrowany w koncert, pod pretekstem imprezy z okazji 18-tych urodzin. Biorąc pod uwagę, bardzo krótki czas trwania koncertu należy się spodziewać, że nie zagrały wszystkie zespoły.
W związku z planowanym przemarszem NOP-u i IN14 aktywni byli antyfaszyści. Podjęto działania mające wyrazić sprzeciw wobec przybycia neofaszystów do naszego miasta. Na ulicach pojawiło się wiele antyfaszystowskich wlepek i plakatów. Na jednej z ulic pojawił się bilbord o antyfaszystowskiej treści.
Na trasie przemarszu z budynków wywieszono antyfaszystowskie transparenty o treści: „Naziole i policja- jedna koalicja”, „Toruń przeprasza za nacjonalistów”, „NOP i IN 14 – faszyści przeklęci”, „Toruń miastem bez faszyzmu”, „Nacjonalizm to cenzura i państwo policyjne”.
Marsz został zakłócony i zatrzymany na jakiś czas gdy trasę manifestacji zagrodził rozwieszony w poprzek ulicy łańcuch wraz z odpalonymi świecami dymnymi.
Wieczorem w jednym z toruńskich lokali odbył się koncert o antyfaszystowskim przesłaniu.
Biorąc pod uwagę okoliczności związane z organizowanym przez nacjonalistów marszem, oraz reakcję lokalnej opinii publicznej widać wyraźnie, ze mieszkańcy Torunia, nie chcą faszystów w ich ukochanym mieście.
źródło: https://kolektywnologo.wordpress.com/2012/02/27/torun-faszysci-przekleci/
Od trzech tygodni trwa w kraju, głównie na Podlasiu, seria ataków ze strony polskich faszystów. Cała reakcja społeczna, jak do tej pory, była bardzo słaba, przede wszystkim internetowo-oświadczeniowa. Pasywność społeczna na wszystkich obszarach dała o sobie znać raz jeszcze













